Ale długo się zastanawiałam, czy zdecydować się na pójście do pracy. Ciągle myślałam, jak to będzie z Małą, czy te Jej 13 miesięcy to nie za wcześnie przede wszystkim dla Niej, czy będzie to bardzo przeżywać, jak to się na Niej odbije.
Ale postanowiłam, że spróbujemy. Zawsze można zrezygnować.
Okazało się, że wyszło nam to na dobre. A na pewno jest więcej plusów niż minusów. Przyznam szczerze, że te 4 godziny dla Małej, to małe urozmaicenie dnia, bo jest wtedy z Babcią, a wiadomo, jak to Babcia... Mama mówi NIE, ale Babcia już tak nie powie ;)
Z drugiej strony Mama czasami punktuje, bo jak wraca z pracy to pozwala Jej robić to, na co Babcia boi się pozwolić... ;)
Gdy wychodzę do pracy robi "Pa, Pa" i nie ma płaczu. Gdyby nasze rozstania były ciężkie, prawdopodobnie zostałabym w domu.
Ale ten uśmiech, gdy wracam z pracy... Szczera radość i wyciągnięte rącie, by Ją wziąć i poprzytulać. :) Bezcenne doświadczenie :)
Ja znów w pracy zajmuje się całkiem odmiennymi sprawami, i to pomaga mi psychicznie odpocząć. Zdążę stęsknić się za dzieckiem... Zrobić listę zakupów i same zakupy w drodze do domu, zjeść spokojnie śniadanie, napić się kawy lub herbaty, pomyśleć choć przez chwilę tylko o sobie, bo nie ukrywajmy, każda kobieta (bez względu na to czy jest żoną, mamą, rozwódką, narzeczoną, wdową czy singielką) tego potrzebuje, bo przede wszystkim jest człowiekiem.
Praca w domu (tak, to jest praca) jest nużąca i męcząca. Zauważyłam również, że znacznie spłyca myślenie, człowiek potrafi stracić swoje zainteresowania. Gdy po porodzie pierwszy raz wyszłam z domu do miejsca, w którym było mnóstwo ludzi czułam się przytłoczona i trochę wystraszona. Mój mózg nie nadążał za tym, co do mnie mówią i co ja mówię. Fakt, po cesarce czułam się fatalnie przez dłuższy czas (nie wspominam za dobrze tych kilku miesięcy po porodzie), ale później też nie było lepiej. Ciężko było mi się odnaleźć w nowej - starej rzeczywistości.
Teraz mam kontakt z ludźmi, z którymi rozmawiam na różne tematy, i są one dalekie od pampersów, zmiany pampersów i ich zawartości ;) Na dodatek potrafię się jakoś lepiej zorganizować, powróciły do mnie funkcje o nazwie: koncentracja i pamięć :)
Taka 4 - godzinna przerwa od codziennego życia dla mnie stała się zbawienna, choć nie przypuszczałam, że tak właśnie będzie.
